wtorek, 19 września 2017

JEST TYLKO TO, CO JEST – recenzja książki „Zulejka otwiera oczy”




Wydawnictwo: Oficyna Literacka Noir sur Blanc
Przekład: Henryk Chłystowski
Data wydania: 30 sierpnia 2017
ISBN: 9788365613417
Ilość stron: 464


Guzel Jachina – a w zasadzie Guzel Szamiliewna Jachina to rosyjska pisarka, która zadebiutowała w roku 2015 i już zdążyła wywołać niemałe zamieszanie - w Rosji wzbudziła entuzjazm i krytykę, na świecie spore zainteresowanie. Jej książkę obsypano laurami (to pierwszy debiut uhonorowany prestiżową rosyjską nagrodą literacką „Bolszaja Kniga”); prawa do jej publikacji zakupiło 16 państw. Zulejka otwiera oczy – to powieść o rozkułaczaniu (kułakami w bolszewickiej propagandzie nazywano chłopów niechętnych komunistycznej władzy i stawiających opór przy przejmowaniu ich ziemi przez kołchozy), a w zasadzie – bliższe prawdy jest stwierdzenie, że proces rozkułaczania stał się pretekstem, ramą i tłem do napisania porywającej powieści o naturze człowieka.
Akcja książki rozpoczyna się w roku 1930, gdy do Jułbasza - niewielkiej tatarskiej wioseczki gwałtownie wdziera się proces kolektywizacji. Zdążymy jeszcze poznać wioskę (tatarskie gospodarstwo i jej mieszkańców), ale nie zatrzymamy się w niej długo, ale tylko na tyle, by zrozumieć świat, który stworzył i ukształtował Zulejkę, żeby przekonać się jak wyglądało jej życie i co musiała utracić. Nasza bohaterka bowiem wraz z setkami, tysiącami innych osadników zostanie wypędzona z własnego domu i stanie się częścią wielkiej przesiedleńczej kampanii. Z wszystkich pobliskich wsi rozkułaczeni chłopi kierowani są na stację kolejową w Kazaniu, na której rozpocznie się wielka wycieńczająca odyseja w nieznane.
Kampania nie jest do końca przygotowana, czym władze radzieckie nie zamierzają specjalnie się przejmować. Najważniejsze, by pozbyć się wrogiego elementu. Tysiące ograbionych (odartych z przeszłości i przyszłości) ludzi wsiada do towarowych wagonów, które powiozą ich ku niepewnemu przeznaczeniu. Zulejka nigdy dotąd nie doznała w tak upokarzający i intensywny sposób obecności obcych sobie ludzi. Już wkrótce się przekona, że jej los podzielają nie tylko kułacy, ale przedstawiciele przeróżnych klas, kast, narodów i wyznań. Współtowarzyszami jej niedoli są przecież nie tylko chłopi, ale także przedstawiciele inteligencji, chrześcijanie i muzułmanie, ludzie prawi i przestępcy. W ten sposób rząd radziecki pozbywa się wszystkich elementów, które stanowią „zagrożenie” dla systemu. Nie wszyscy dotrą do celu, a tej garstce, której się uda – przyjdzie walczyć  na wielu frontach. W nowym świecie - w samym centrum głuchej tajgi, z dala od cywilizacji, od swoich domów, z dala wreszcie nawet przez jakiś czas od długich rąk partii – będą mierzyć się z nową rzeczywistością, z naturą i z sobą samym. Wszyscy będą musieli symbolicznie umrzeć, by narodzić się na nowo.
Siemrąk (w języku rosyjskim: Siemruk) to osada utworzona przez garstkę ludzi, którym udało się przetrwać pechową podróż. Ich nowy świat tworzy kawałek ziemi położonej na wysokim i dzikim brzegu Angary. Ocalała zbieranina przypadkowych rozbitków musi zapomnieć o przeszłości i stworzyć nową rodzinę – zorganizować się w nową społeczność, by przetrwać. Siemrąk – to nazwa upamiętniająca bohaterów – a raczej zupełnie zwyczajne osoby, które pomogły przetrwać pierwszą morderczą zimę w kolonii (nazwa miała być nieco inna: Siedem Rąk, ale przekręcono ją na skutek urzędniczej pomyłki). „Siemrąk” (a raczej „Siemruk” - w oryginale) to nazwa, która przypomina imię mitycznego ptaka Semruga, o którym rodzice w dzieciństwie opowiadali Zulejce. Legenda o Semrugu – to w pewnym sensie jej dziedzictwo, jedna z niewielu pamiątek, która pozostała po dawnym życiu. Teraz, w nowej rzeczywistości – ta sama baśń w ustach Zulejki nabiera symbolicznej wymowy. Jest kluczem do zrozumienia przesłania książki, a jej znaczeń można szukać na wielu poziomach. Legenda może być opowieścią o Bogu (wszak w nowej radzieckiej rzeczywistości nie można w sposób jawny rozmawiać o religii), może być metaforyczną historią człowieka, jest jednocześnie echem odysei, którą przeszli przesiedleńcy…
Kim są pierwsi mieszkańcy osady położonej na końcu świata? To garstka przypadkowo połączonych ludzi. Dzięki kaprysom losu w Siemrąku zamieszkał lekarz, artysta malarz, kilku inteligentów i wyższych urzędników, kilku chłopów, rybak, budowniczy bez jednej ręki i agronom. Wszyscy, których partia uznała za „pasożyty” szkodzące krajowi: „w sumie rupiecie, nadgryziona przez mole starzyzna, pył historii”1.  Wśród nich znajduje się dwójka naszych najważniejszych bohaterów: Zulejka i Ignatow – przedstawiciele dwóch wrogich światów. Zulejka, która popełniła tę zbrodnię, że była żoną kułaka, a po drugiej stronie Ignatow - żołnierz Armii Czerwonej, oddany członek partii, który naprawdę sądzi, że spełnia misję (przez długi czas wierzy, że partia nie krzywdzi „rozkułaczonych”, lecz daje im szansę odkupienia ich „zbrodni”). Ignatow jest dowódcą odpowiedzialnym za ludzi podczas transportu i przeprawy, a później – komendantem osady. Przede wszystkim zaś - jest mordercą męża Zulejki. Tych dwoje (Zulejkę i Ignatowa) los zwiąże na dobre, a w jeszcze większym stopniu: na złe… Zulejka jednak powoli otwiera oczy i przekonuje się, że rzeczywistość nigdy nie jest raz na zawsze zdefiniowana i ujęta w sztywne ramy, a śmiertelni wrogowie – nie zawsze są prawdziwymi wrogami…
Zulejka otwiera oczy jest napisana pięknym i bogatym literackim językiem, niezwykle plastycznym, sugestywnym i filmowym (obraz nie tylko Jułbasza zostanie z nami na zawsze). Uznanie należy się również tłumaczowi - Henrykowi Chłystowskiemu. Książka nawiązuje do konwencji tradycyjnej powieści rosyjskiej, a jednocześnie jest dowodem, że współcześnie sztuka pisania powieści ma się zupełnie dobrze i wbrew obawom - bynajmniej nie grozi jej zagłada. Książka Guziel Jachiny dotyka tematu stalinizmu i terroru, ale celem autorki nie były kolejne rozliczenia  (w każdym razie nie bezpośrednie); tematyka stanowi tło dla rozważań. To raczej książka o miłości i macierzyństwie. O roli sztuki i religii. O tym, że pożegnania są bolesne, ale czasem konieczne. To, co w książce najważniejsze – ujęte jest z perspektywy kobiety. Jej oczami obserwujemy ZMIANY. Zulejka doświadcza straty tak bolesnej, że wydaje się jej, że nie warto już żyć. Żyje jednak na przekór sobie i na swojej skórze doświadcza transformację rzeczywistości – to doświadczenie pojawia się stopniowo, ale w końcu staje się wszechogarniające. Oto na jej oczach upada system praw i fundamenty moralności, rozsypuje się cały patriarchalny (wpajany od dziecka) świat. Bohaterka sama jest zmuszana do łamania zasad, których dotąd pieczołowicie przestrzegała i nagle okazuje się, że można postępować wbrew zwyczajom, można deptać reguły (odkrywać włosy, siadać obok obcego mężczyzny, można nawet deptać świętości i zbezcześcić meczet!) – I NIC SIĘ NIE STANIE. Świat się nie rozpada, a Bóg nawet nie interweniuje… To podłamuje wiarę we wszystko, w co Zulejka wierzyła do tej pory. Musi teraz stworzyć nową hierarchię wartości, przyjąć nowe reguły, poukładać sobie świat na nowo. I w tym tkwi najgłębsze przesłanie książki. Autorka nie tylko dowiodła, że człowiek jest najsłabszą istotą na ziemi, a jednocześnie: najsilniejszą. Pokazała, że żaden system nie jest dobry, ani zły. Jest tylko taki – jakim uczynią go ludzie. Udowodniła wreszcie, że moralność, praworządność i szlachetność – nie są cechami kształtowanymi przez państwo. Za każdym razem o indywidualnych cechach człowieka odpowiedzialne są tylko jego wewnętrzne predyspozycje. O tym, czy człowiek wyposażony jest w empatię i jest prawy (albo po prostu: ludzki) – nie decyduje system państwowy, przynależność do partii, ani tym bardziej: stopień indoktrynacji. Nie przesądza o tym wychowanie ani religia.  Ważne jest tylko to, z jakiego kruszcu jest ulepiony.
Polecam lekturę, to przepiękna książka i fenomenalny debiut!

1. Zulejka otwiera oczy, Guzel Jachina, Oficyna Literacka Noir sur Blanc 2017, str. 222

Za książkę dziękuję Wydawnictwu:






18 komentarzy:

  1. Oj Olu, po Twojej recenzji jeszcze bardziej cieszę się, że książka już do mnie jedzie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę, że spotkałyśmy się przy lekturze:) Przyznaję, że mnie ta książka odurzyła;) Ciekawa jestem jak ją ocenisz...

      Usuń
  2. Bardzo ciekawie książka się zapowiada....lubię takie opowieści i nawet nie ma tak dużo stron. Czytałabym, jak zwykle po zapoznaniu się z twoją opinią od razu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za dobre słowo:) Dodam jeszcze, że książka zawiera wszystko to, co cenimy w tradycyjnych książkach: piękny język, ciekawą fabułę i bohaterów z krwi i kości. Czyta się z prawdziwym przejęciem.

      Usuń
    2. W TAKIM RAZIE MUSZĘ KONIECZNIE PRZECZYTAĆ, BO TO CENIĘ W KSIĄŻKACH BARDZO OPRÓCZ INTRYGUJĄCEJ FABUŁY....

      Usuń
  3. Aż trudno uwierzyć w to, że debiut może być tak dobry. To, co mnie zachwyca i intryguję w tej książce to przesłanie. Niezwykle mądre i pozostające z czytelnikiem na całe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest do końca tak, że autorka dotąd nie miała do czynienia z twórczością. Napisała kilka (podobno dobrych) opowiadań. Poza tym ukończyła wydział scenariuszy Moskiewskiej Szkoły Filmowej - co pewnie tłumaczy jej umiejętności sugestywnego i plastycznego przekazywania obrazu. Jestem pewna, że powrócę do powieści jeszcze nie raz...

      Usuń
  4. Mam wielki apetyt na tę książkę. Podczytuję kawałki po rosyjsku, są obecne w sieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już musisz wiedzieć, jak te fragmenty są sugestywnie i barwnie napisane:)

      Usuń
  5. Ten typ literatury to ciężki kawałek chleba, bowiem niełatwo czyta się o wszelakich okropnościach. Ale warto po takie książki sięgać, żeby pamiętać o tej ludzkiej naturze - człowiek w warunkach skrajnych zdolny jest do wielkich czynów, ale i do najgorszych podłości.

    Przyznaję, że widziałem okładkę tej książki, ale jakoś umknęło mi się, że pozycję wydało Noir sur Blanc (bardzo cenię sobie tę oficynę, bo jest dla mnie gwarantem solidnej literatury).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niełatwo także pisać o wszelkich okropnościach - trzeba robić to umiejętnie, żeby czytelnik nie zapragnął uciec: od bohatera i fabuły. Niedawno skończyłam lekturę "Yoro" hiszpańskiej autorki i ta powieść jest właśnie idealnym przykładem na to, jak nie mówić o bólu.
      Dlatego właśnie tak wielkie nadzieje pokładam w "Zulejce...". Bo z tego co piszesz, Olu, jest to utwór, w którym zło jest obecne i niemożliwe do przegapienia, ale nie wydłubuje nam oczu.

      Usuń
    2. Nic dodać, nic ująć. Oboje świetnie to ujęliście. Myślę, Olgo, że nie zawiedziesz się na tej książce...Dokładnie jest tak, jak oczekujesz:)

      Usuń
  6. Miłość, macierzyństwo, terror, wywózki, i do tego piękny język. To coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudne tematy i ważne tematy. To książka też dla wszystkich, którzy cenią tradycyjną powieść:)

      Usuń
  7. Oj jak mnie dawno u Ciebie nie było, ale cieszę się, że znowu tu jestem, bo znalazłam właśnie kolejną książkę, której tytuł muszę dopisać do swojej listy czytelniczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wpadłaś akurat na recenzję tej książki:) Zapisz ją, zapisz, koniecznie! :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo miło mi to usłyszeć:)

      Usuń