środa, 11 października 2017

MOŻE ŚWIAT NIE JEST TAK BARDZO SERIO… – „Magdalena Tulli w rozmowie z Justyną Dąbrowską. Jaka piękna iluzja” – [recenzja premierowa]


Autor: Mgdalena Tulli, Justyna Dąbrowska
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 11 października 2017
ISBN: 9788324038282
Liczba stron: 264

Justyna Dąbrowska – to psychoterapeutka i dziennikarka, założycielka miesięcznika Dziecko, autorka książek z dziedziny psychologii i autorka wywiadów (w roku 2012 otrzymała nagrodę im. Barbary Łopieńskiej za najlepszy wywiad prasowy i zdążyła zasłynąć z doboru swoich rozmówców – zwykle zagląda w świat osobistości wybitnych i barwnych, a przede wszystkim: życiowo doświadczonych). Jej rozmowy zaowocowały wydaniem książek: Spojrzenie wstecz. Rozmowy – (Wydawnictwo Czarne, 2012) i Nie ma się czego bać. Rozmowy z mistrzami (Wydawnictwo Agora, 2016). 11 października 2017 – to data premiery jej najnowszej książki. Ponownie zostajemy zaproszeni do rozmowy z Mistrzem. Tym razem gościem Justyny Dąbrowskiej jest jedna z najwybitniejszych współczesnych polskich pisarek, laureatka m.in. Nagrody Fundacji im. Kościelskich, Nagrody Literackiej im. Juliana Tuwima, wielokrotna finalistka Nagrody Nike - Magdalena Tulli.
Kto zna wcześniejsze wywiady (publikowane na łamach prasy i w wymienionych książkach) może być pewien, że pytania będą dotyczyć fundamentalnych spraw – ważnych dla interlokutora, a jednocześnie istotnych dla czytelników i dla każdego z nas. Justyna Dąbrowska kieruje rozmową nie tylko intuicyjnie, ale także w taki sposób, że cała uwaga skierowana jest na jej gościa, pod tym względem nic się nie zmieniło. Innowacją jest to, że wywiad jest dłuższy i wypełniła odrębną publikację, poprzednie książki były zbiorami kilku wywiadów. Nie wiem czy dzisiejsza rozmowa ma dać początek nowej serii, ale z pewnością nie powstała (jak poprzednie) „ku pokrzepieniu”, bardziej „ku przestrodze”. Jaka piękna iluzja jest zamkniętą całością. Książka jest starannie przemyślana, uporządkowana, podzielona na części. Justyna Dąbrowska swoje pytania poprzedza trafnie dobranymi cytatami z książek Magdaleny Tulli, które stanowią drogowskazy i wyznaczają myśl przewodnią poszczególnych rozdziałów. Nie pierwszy raz książkę Dąbrowskiej wzbogacają fotografie Mikołaja Grynberga.
Mówiąc o starannym przygotowaniu wywiadu – bynajmniej na mam na myśli wyłącznie strony technicznej; równie przemyślane jest przesłanie, którego sens dociera po przeczytaniu całości. Niezależnie bowiem od tego, czy poruszane są tematy najbardziej osobiste, czy ogólnospołeczne – najważniejszy komunikat jest ten sam: najtrudniejszym, najbardziej bolesnym (wymagającym pokory i absolutnej szczerości wobec siebie), ale też najbardziej nieodzownym elementem w procesie uzdrawiania międzyludzkich relacji – jest etap przebaczania.



Rozmowa zaczyna się od tematu, który zapewne w największym stopniu zaprząta każdego czytelnika „Włoskich szpilek” i „Szumu” - od dzieciństwa pisarki, relacji z rodzicami i kontaktów z jej własnymi dziećmi. Pierwsza część – to nie tylko opowieść, to piękny manifest dotyczący macierzyństwa. Kolejne rozdziały oprowadzają czytelnika po innych, ale równie intymnych sferach życia pisarki. Dowiemy się jaką rolę spełniła muzyka i lektura, a także wykształcenie (które nie otwarło drzwi do kariery, ale dało narzędzia do „przepracowania” problemów). Poznamy jej ulubione książki - kamienie milowe, a przy okazji przekonamy się jakże odświeżające jest jej spojrzenie na klasykę. Ta część pozwala zrozumieć ile wysiłku wymaga proces stawania na nogi i odnajdywania się w społeczeństwie.
Satysfakcję powinni odczuć wielbiciele talentu pisarki, ponieważ Magdalena Tulli zdradza okoliczności powstawania swoich książek, a raczej przedstawia bagaż doświadczeń, z którego wyrosły. Mówi o swojej drodze do pisarstwa i o samym procesie pisania, które – jak twierdzi - nie spełnia roli terapeutycznej, ale daje poczucie sensu. Mówi o jasnych i ciemnych stronach swojej kariery literackiej, więc również wspomina o kłopotach interpretacyjnych, z którymi spotkały się jej pierwsze utwory (wszystkie zostały zauważone, zakwalifikowane do finału Nagrody Nike, a jednocześnie recenzentom nie do końca udało się rozszyfrować jej intencji). Tematyka jej książek w końcu sprawia, że zmienia się charakter rozmowy, znacznie rozszerza się jej spektrum – w jednej chwili przebywamy w kameralnym świecie autorki, a w następnej – przechodzimy pomostem nad wezbraną rzeką pełną kipiących i huczących (grożących rozlaniem) problemów i dochodzimy do diagnozy europejskiego społeczeństwa.


Autorka potrafi się zdobyć na sardoniczny uśmiech, ale jej wywiad nie ma służyć kolejnym podziałom, raczej ma przypomnieć czytelnikowi jak ważna jest empatia. Tulli pisała już w Skazie o braku zaufania i niechęci do obcych przybyszów. Książka sprzed jedenastu lat nabrała aktualności z chwilą pojawienia się problemu uchodźców ze Wschodu. Rozmowa o nich jest jedną z okazji, w których pojawia się słowo-klucz: iluzja. Pisarka uświadamia jak kruchy jest nasz spokój i wolność, którą się cieszymy. Każe się też zastanowić nad sytuacją, w której sami musielibyśmy się ratować w podobny sposób: opuścić domy, wsiąść do łodzi i pontonów, udać się w nieznane… Czy istnieje jednak brzeg, który by się dzisiaj wydawał bezpieczny?
A najważniejsza przestroga? Pisarka w nieco dosadny, ale obrazowy sposób zwraca uwagę na niepokojącą powtarzalność historii. Świat od wieków wciąż kręci się wokół tych samych problemów, ludzie zachowują się w przewidywalny sposób… Magdalena Tulli przekonuje, że powinniśmy zacząć korzystać z wiedzy zawartej w książkach. Gdyby z uwagą wgłębić się i ponownie odczytać tekst Czarodziejskiej góry Thomasa Manna – okazałoby się, że współczesne europejskie społeczeństwo (a można spojrzeć jeszcze bardziej globalnie) może się w tej książce przejrzeć jak w lustrze. A jeżeli nic się nie zmieni i nadal będziemy nakręcać sprężynę nienawiści - możemy być pewni, że jest w niej zapisana również nasza przyszłość… Trzeba przyznać pisarce, że jest niezwykle konsekwentna. Od samego początku, od swojej pierwszej książki mówi o rozszerzającym się chaosie... Czy trzeba dobitniej tłumaczyć tytuł?




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości:


Również dzisiaj ma swoją przemierę nowa edycja Włoskich szpilek, finalistki Nike 2012.



15 komentarzy:

  1. Okładka jest piękna. Ale nie jestem pewna, czy treść bo do mnie przemówiła :)
    Ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam "Szum" i naprawdę byłam pod wrażeniem tej książki. Z chęcią sięgnęłabym po taki wywiad, również dla zapoznania się ze spojrzeniem na pisarstwo Tulli. Podobno pisarka jest bardzo trudną rozmówczynią, więc doceniam pracę, jaką autorka włożyła w książkę, którą chętnie kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy wrażenie, że rozmówczynie rozumieją się nawet bez słów... Ile kosztował autorkę ten wywiad - oczywiście nie wiem. Jedno jest pewne - Justyna Dąbrowska potrafi czytać między wierszami, jest pełna empatii i nie forsuje na siłę tematów. A Magdalena Tulli jest bardzo świadomą bohaterką tego wywiadu. Taką, która dokładnie wie, co chce osiągnąć i jak pokierować rozmową...Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. A ja mam ochotę natychmiast kupić i przeczytać, jeśli nie wywiad to któraś z książek bohaterki wywiadu. A jej autorka z tego co piszesz zapowiada się na następczyni Łopuszanskiej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miało być Łopienskiej. Mam nauczkę aby nie korzystać z telefonu któremu wydaje się że wie lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagrodę im. Łopieńskiej już dostała, to znak, że idzie tą drogą:) A z telefonem też mam różne przygody. Zwłaszcza, gdy się człowiek spieszy, to później musi tłumaczyć "co poeta miał na myśli";)

      Usuń
    2. Chyba musi być taka opcja, aby ustawić w telefonie blokadę zmiany wyrazów, ale ja nie umiem jej odnaleźć. Co do książki, to po raz drugi po przeczytaniu wpisu natychmiast zapragnęłam ją przeczytać. Niestety wczoraj w księgarni nie było. Ale będę dalej szukać. Mam nadzieje, że tym razem chcenie wygra z dziurami w pamięci.

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że dystrybucja szybko zadziała:)

      Usuń
  5. Nie jestem zwolenniczką tego typu literatury, ale tym razem bardzo mnie zachecilaś Olu.:)
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Tulli to jedna z wielu autorek, której twórczość dopiero przede mną - ciekawi mnie tym bardziej, że słyszałem dość skrajne opinie na temat jej dorobku, począwszy od zachwytu, a na solidnej krytyce skończywszy.

    "Jaka piękna iluzja" sprawia wrażenie interesującej pozycji, ale w moim przypadku lepiej byłoby najpierw poznać piór autorki, a dopiero potem sięgać po rozmowę z nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skrajne opinie - to dodatkowy powód, żeby samemu się przekonać jak pisze twórca. Ja też w taki sposób sięgnęłam...

      Usuń
  7. Trochę zaskoczyłaś mnie informacją, że według M. Tulli pisarstwo nie spełnia roli terapeutycznej. Większość ludzi uważa, że jeśli się opisze swoje żale i traumy, robi się lżej. Ciekawa jestem, jakie są ulubione książki pisarki. Zdradzisz choć jeden tytuł? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne:) W największym skrócie: pisarka twierdzi, że tworzy książkę, gdy temat ma już "przepracowany". A wśród książek, o których wspomina znajdziesz m.in.: "Proces" Kafki (koniecznie w przekładzie Kuby Ekiera), "Noce i dnie" Dąbrowskiej, "Lalka" Prusa, "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa, "Moja podróż do Rosji" Słonimskiego, no i oczywiście "Czarodziejska góra" Manna. Ale to już zdradziłam w recenzji. To kilka książek z najważniejszej półki.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje się interesująca. W pewien sposób ciągnie mnie do niej, by ja przeczytać, ale z drugiej strony obawiam się, że niekoniecznie trafi w mój gust, a nie chcę się męczyć z lekturą, więc sobie daruję. Ale piękną ma okładkę. ;)

    Pozdrawiam ciepło,
    Magia slowa

    OdpowiedzUsuń